Sesja noworodka Oliwiera była dosyć szczególna.
Rodzice maluszka
przyszli z nastawieniem, że raczej nie uda się za wiele zrobić, bo ich
syn do spokojnych śpiochów nie należy. Tak naprawdę zależało im tylko na
jednym ujęciu – tym ostatnio najbardziej popularnym – wiszącym. Okazało
się – zresztą podobnie jak w innych przypadkach, gdy rodzice są pełni
wątpliwości – że wszystko poszło praktycznie idealnie. Maluszek marudził
bardzo malutko, spał praktycznie cały czas, a ilość zdjęć jakie udało
się zrobić podczas sesji przerosła oczekiwania wszystkich. Nawet moje

i to wszystko w niecałe 2,5 godziny!
Korzystając z okazji chciałabym przypomnieć rodzicom, że sesje
noworodkową najlepiej wykonać jak najwcześniej po urodzeniu maluszka.
Nie chodzi o to, by był on jak najmniejszy. Ale o to, by był jak
najmłodszy, bo w tych pierwszych dniach po narodzinach, większość
maluszków długo śpi głębokim snem. A głęboki sen jest potrzebny by
ułożyć maluszka do większości zdjęć. Spokojny śpiący dzidziuś, to
spokojniejsza i krótsza sesja.